Testy na koronawirusa robimy całą dobę

27/05/2020
dr n.med. Krzysztof Burdynowski

Rozmowa z dr n. med. Krzysztofem Burdynowskim, specjalistą mikrobiologiem, kierownikiem Zakładu Mikrobiologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu
- Panie Doktorze, w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nareszcie wykonujemy testy w kierunku SARS-CoV-2. Jak to wygląda?  
- Zakład Mikrobiologii pracuje całą dobę. Mamy aparaty, mamy testy i wykonujemy badania przede wszystkim dla Szpitalnego Oddziału Ratunkowego i dla pilnych przypadków z oddziałów. To sytuacja, na którą czekaliśmy, możliwość jak najszybszego uzyskania wyniku, by pacjent nie musiał czekać zbyt długo w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym i by zapewnić bezpieczeństwo pracownikom na oddziałach.
Wykonujemy testy genetyczne, pracujące w oparciu o metody biologii molekularnej. Dysponujemy bardziej zaawansowaną technologią niż rt-PCR (real-time PCR), opartą o tzw. matrycę, gdzie na jednym małym polu utkane jest wiele testów umożliwiających wykrycie wielu genów różnych wirusów. Dzięki tej bardzo zaawansowanej technologii, ukrytej na małej płytce, zyskaliśmy możliwość otrzymania wyniku w bardzo szybkim czasie, bo jeden aparat wykrywa w ciągu 2,5 godziny, a drugi w ciągu godziny. Każde z tych urządzeń wykrywa dwa geny wirusa, jest to badanie niezwykle dokładne, końcowe i nie wymaga potwierdzania.
- Wiele się mówi w mediach o wynikach fałszywie dodatnich czy fałszywie ujemnych, skąd biorą się te błędy?
- Takie wyniki mogą się zdarzać i zdarzają się. Wyniki fałszywie dodatnie biorą się najczęściej z tego, że wszystkie metody biologii molekularnej, czyli testy genetyczne, są niezwykle czułe. Potrafią wykryć nawet nieliczne kopie wirusa. Badanie polega na namnażaniu genów wirusa do takiej liczby, by były wykrywalne. Może się zatem zdarzyć, że trafi się zanieczyszczenie podobne pod względem genetycznym do tego konkretnego wirusa, którego szukamy i to ono się namnoży, dając wynik dodatni.  Na wynik fałszywie ujemny może z kolei wpłynąć kilka czynników. Może się zdarzyć, że pacjent "dodatni" manifestuje niewiele wirusa, więc w próbce pobranej od pacjenta wcale wirusa nie będzie lub jest go  zbyt mało , poniżej czułości metody wykrywania. Badanie  takie jest bardzo czułe, ale ma swoje ograniczenia. W przypadku osób potencjalnie zarażonych nowym koronawirusem pobieramy wymaz z nosogardła, a może się niekiedy zdarzyć, że w tym miejscu akurat wirusa nie ma. Wirus może się przyczepić do różnych komórek w organizmie człowieka i może być tak, że akurat w danym momencie, w tym konkretnym miejscu pobrania próbki wirusa nie ma. Oczywiście, może zdarzyć się jeszcze zwykły ludzki błąd, taki, jak np. pomylenie próbki, czy nieprawidłowe pobranie materiału, ale na tego rodzaju sytuacje wszyscy jesteśmy wyczuleni i staramy się je wyeliminować.
- Ile testów jest wykonywanych w Zakładzie Mikrobiologii?
- Docelowa przepustowość naszych aparatów wynosi około 80 testów na dobę, choć jeszcze  tyle nie robimy. Nie wszystkie nasze urządzenia są już zainstalowane, to kwestia najbliższych dni. Liczymy na to, że nie będzie brakowało nam testów, które teraz spływają sukcesywnie i wystarczających ilościach. 
Ten sprzęt jest nam bardzo potrzebny, bo nareszcie pacjenci SOR-u dostają szybko wynik, nie czekają na niego kilkadziesiąt godzin czy nawet kilka dni, jak zdarzało się wcześniej. To poprawia bezpieczeństwo pacjenta, bo szybko może zapaść decyzja, jak postępować z nim w przypadku koniecznej hospitalizacji. Bezpieczni są też inni pacjenci oraz personel, bo szybko uzyskujemy wiedzę, czy nie mamy do czynienia z pacjentem zakażonym koronawirusem.
- Życie powoli wraca do normy, czy zatem możemy już pozwolić sobie na mniejszą czujność? 
- Na szczęście sytuacja z COVID-19 w Polsce nie rozwinęła się tak, jak się obawialiśmy, czyli nie mieliśmy powtórki Lombardii. Dzięki odpowiednio wcześnie  podjętym działaniom nie doszło do gwałtownego wzrostu liczby osób zakażonych, ale trzeba pamiętać, że wzrost jest. Co prawda powolny, krzywa jest dość płaska, ale niestety mamy dzienny przyrost między 300 a 400 nowych pacjentów. I ta liczba nie spada. To nie jest dobry prognostyk, bo może to oznaczać, że tak zostanie długi czas, choć oczywiście tego nikt nie wie na pewno. To nowy, nieprzewidywalny wirus i nie wiemy, jak się będzie zachowywać, dlatego musimy dalej uważać, zachowywać się odpowiedzialnie i pamiętać, że epidemia się nie skończyła.