MISJA SZPITALA:

Nie szkodzić, lecz działać dla dobra chorego

Ponad 1400 pacjentów w pierwszym roku działalności szpitala tymczasowego w Opolu. "Nasz personel pracuje od ponad roku na najwyższych możliwych obrotach"

Data publikacji:
28/12/2021

DSC_0123.jpeg Średnio po 120 pacjentów leczonych było każdego miesiąca - w szpitalu prowadzonym przez Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Opolu - z powodu ciężkiego i bardzo ciężkiego zachorowania na Covid-19. W szczycie trzeciej fali było ich nawet niemal 140 jednocześnie.

- Od początku działalności tego szpitala przyjęliśmy do niego 1433 osoby, a dziś spośród 101 pacjentów 24 jest w stanie bardzo ciężkim, zaintubowanych, leczonych na odcinku intensywnej terapii - podaje dr Marek Piskozub, kierownik szpitala tymczasowego w Opolu.

- Trafiają do nas chorzy w stanie ciężkim i bardzo ciężkim. Każde łóżko jest podłączone do instalacji tlenowej, dzięki czemu możemy stosować różne metody tlenoterapii. W szczytach kolejnych fal zużywaliśmy nawet 4,5 tony medycznego tlenu na dobę. Jesteśmy w pełni wyposażeni m.in. w tomograf, mobilne aparaty USG i RTG, respiratory, pompy infuzyjne, sztuczne nerki. Przez rok stworzyliśmy też zespół medyczny, który - korzystając z najbardziej aktualnej wiedzy - leczy chorych na Covid-19, ratując ich życie i zdrowie - opisuje dr Piskozub.

– To praca wymagająca ogromnego wysiłku fizycznego, ale też psychicznego, bo codziennie widzimy dramaty chorych i doświadczamy ich śmierci. Mimo odpowiedniego wyposażenia i naszego zaangażowania, wielu pacjentów nie udaje się uratować. Doświadczenie śmierci w takiej skali jednocześnie, w mojej 35-letniej pracy chirurga się wcześniej nie zdarzało - kontynuuje kierownik szpitala tymczasowego.  

Tymczasowy Szpital Covid-19 w Opolu powstał w udostępnionym przez władze miasta Centrum Wystawienniczo-Kongresowym. W kilka tygodni został zaadoptowany przez wojewodę opolskiego we współpracy z USK na potrzeby leczenia chorych. 6 mln zł z funduszy unijnych dołożył do powstania obiektu urząd marszałkowski w Opolu. 

– 27 grudnia 2020 roku na polecenie ministra zdrowia oficjalnie przejęliśmy prowadzenie tego szpitala – przypomina Dariusz Madera, dyrektor generalny USK w Opolu i podaje, że w dolnej części obiektu ulokowano 150 łóżek podzielonych na moduły, między którymi umieszczono punkty pielęgniarskie, przygotowano też izbę przyjęć, magazyn i pomieszczenia techniczne. W górnej powstały pomieszczenia dla personelu i apteka; zainstalowano też zbiorniki z tlenem i wylano płytę lądowiska dla śmigłowców medycznych.   

- Na dole, w tak zwanej strefie czerwonej pacjenci mają zapewnioną opiekę non stop. Pielęgniarki, ratownicy i opiekunowie medyczni spędzają tam łącznie 6 godzin z trzygodzinną przerwą na pracę administracyjną i organizacyjną w części zielonej. Cały ich dyżur trwa więc 9 godzin. Lekarze spędzają z pacjentami tyle czasu, ile jest potrzebne w danym momencie i schodzą do strefy skażonej na wezwania - opisuje Anna Kozłowska, pielęgniarka koordynująca w szpitalu tymczasowym.

- Zatrudnienie jest dostosowane do liczby hospitalizowanych; obecnie wynosi ponad 300 pracowników, wśród nich najwięcej jest pielęgniarek (ok. 160), następnie lekarzy i ratowników medycznych (po ok. 50), których wspierają fizjoterapeuci, technicy radiologii, opiekunowie medyczni, opiekunowie, psycholog. Dla większości zatrudnionych w tym szpitalu to dodatkowa praca, w zależności od dyspozycyjności w placówkach macierzystych – opowiada Anna Kozłowska.  

Szpital czerpie też z zasobów USK w Opolu w zakresie usług laboratoryjnych, wsparcia apteki, służb technicznych i logistycznych. Wyżywienie dla pacjentów i porządek zapewniają firmy zewnętrzne.

- Rozprzestrzenienie się na całym świecie nowej, zakaźnej i śmiertelnej choroby, jaką jest Covid-19, sprawiło, że nasz personel pracuje ponad rok na najwyższych możliwych obrotach. Borykamy się z brakami kadrowymi pracowników medycznych i przemęczeniem tych, którzy wzięli na siebie dodatkowe obowiązki. Chciałbym im bardzo serdecznie za to podziękować i wyrazić uznanie za to, co robią dla ciężko chorych pacjentów – podsumowuje dyrektor Madera.      

 

 

Przewiń do góry